Grudzień to nie tylko ostatni miesiąc roku, ale prawdopodobnie ostatni miesiąc moich podsumowań tu, na blogu. Dzieje się bardzo dużo, bardzo szybko i czasem zastanawiam się czy te podsumowania warto pisać. Ale dam sobie czas na przemyślenie tego tematu. Teraz zajmijmy się samym grudniem.

Blogowy grudzień

Tak właśnie zaczął się ten miesiąc – blogowo. Pierwszy weekend grudnia spędziliśmy w Krakowie na imprezie pod nazwą „Mikołajki w grodzie Kraka”. Spotkanie blogujących rodzin, pokazy, prelekcje, ciekawe rozmowy i duuużo ciepła. Tak w skrócie można podsumować weekend. Cieszę się, że wzięłam w nim udział. To jedno z tych spotkań, na które warto się wybrać. Dzięki niemu Maciek ma już swój fotelik, więcej na ten temat znajdziecie we wpisie podsumowującym akcję i spotkanie.

Rodzinny grudzień

Zdecydowanie taki był, rodzinny. Nie tylko za sprawą świąt, był rodzinny tak po prostu. Spędziliśmy go leniwie, wspólnie. Dużo czasu poświęciliśmy Rozalce, która chyba wchodzi w jakiś kolejny skok rozwojowy. Dużo czasu spędziliśmy na rozmowach, Rozala ciężko przeżyła stratę naszego psa i, powiem szczerze, nie sądziłam, że będzie to taki ciężki okres. Każdego dnia od nowa tłumaczyliśmy co się stało, dlaczego tak się stało, ale efekty były marne. Mała potrafiła nagle, w połowie zabawy zacząć bardzo płakać z tęsknoty. Bywało, że się zanosiła i ciężko było ją uspokoić. Strata przyjaciela, który był przy niej od zawsze bardzo ją zabolała. Nie sądziłam, że trzylatka aż tak mocno to przeżyje. Ale, to nie temat na dziś.

Grudzień to nasz czas, wspólny, spędzony na grach, zabawie, czytaniu, pierwszych próbach pisania. Czas spełnionych dziecięcych marzeń, wielkiej radości i przytulasów. Sami rozumiecie, po pracy byłyśmy my, potem już tylko sen. Stąd moja mała aktywność na blogu. Od razu mówię, że w styczniu może być podobnie. Czas pokaże i zweryfikuje.

Plany

Plany mam, a jakże. Przede wszystkim będę chciała wam przedstawić Riko oraz pokazać fotelik Axkid Wolmax. Więcej na styczeń nie planuję, bo zapewne znów wyskoczy coś co moje plany zweryfikuje.

20161231_221159

PS. Wiecie jak trudno zrobić rodzinne zdjęcie tak, by nikt się nie ruszał??

.

.

************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad
i udostępnisz go dalej.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

  • http://zwyklejmatkiwzlotyiupadki.blogspot.com/ Zwykła Matka

    Rodzinne zdjęcie to kosmos :) Ciężko takowe zrobić! Mam nadzieję, że za rok spotkamy się w Krakowie, a może gdzieś wczesniej? :)

    • http://dzieciorka.com.pl/ Marta Sobczyk-Ziębińska

      Mam nadzieję, że szybciej znajdzie się jakaś okazja :)

  • http://matkanaszczycie.pl Mom on top

    A ja się cieszę, ze w tym grudniu mogłyśmy się zobaczyć :)

    • http://dzieciorka.com.pl/ Marta Sobczyk-Ziębińska

      Ja też się cieszę :) Mam nadzieję, że to nie ostatni raz :)

  • Pingback: Gdzie byłam jak mnie nie było | Dzieciorka()