Kiedy w podsumowaniu grudnia zastanawiałam się czy będzie kolejne podsumowanie miesiąca chyba czułam w kościach, że zacznie się dużo dziać w naszym prywatnym życiu, a doba jak miała 24 godziny tak mieć je będzie nadal. A ja każdego wieczora, kiedy około 21 kładłam się obok zasypiającej Ru marzyłam o tym, by wziąć do ręki komputer i pisać. Później okazywało się, że jest 5,45 i dzwoni mój budzik. W styczniu i lutym dużo się zmieniło i dużo się dzieje, dlatego dziś krótko (mam nadzieję) opowiem wam gdzie byłam  i co robiłam jak mnie nie było.

Szalony styczeń

Inaczej nie można nazwać pierwszego miesiąca 2017 roku. Zaczął się niby drobnym przeziębieniem, które jak się okazało było podstępne. Rozalka miała tylko katar i tylko kaszel, bez gorączki, a nie obyło się bez antybiotyku, niestety. W efekcie miałyśmy przymusowe 3 tygodnie siedzenia w domu. Do tego przyszła prawdziwa zima, -20 stopni, oraz smog, więc i spacery odpadły. Na szczęście kiszenie się w domu okazało się ciekawe. Nasza rodzina powiększyła się o małego, słodkiego i szybko rosnącego szczeniaczka. Na dzień dzisiejszy chodzą z Ru w jednej wadze, ona ma niecałe 4 lata, on 3 miesiące. Riko – bo  tak ma na imię „synuś”, jest berneńczykiem i urośnie z niego duży, puszysty pies. Dzieciaki już się kochają, chociaż trochę inaczej postrzegają miłość. Ona widzi uczucie przez pryzmat przytulania, on – podgryzania. Ale podobno umówili się, że „Liko już nie będzie glyzł”. Styczeń minął nam więc na:
– uczeniu psa co wolno, a czego nie,
– uczeniu Ru co można z psem, a czego nie,
– walką z płaczem przedszkolnym,
– szukaniu nowej pracy.

Na dzień dzisiejszy pies jest w miarę wychowany, Rozala dokładnie wie co robić i jak się z nim bawić. Nawet na podwórko za potrzebą go wypuszcza sama i pilnuje czy ma wodę w misce. Przedszkolny płacz, spowodowany niewątpliwie długą (najdłuższą w karierze) nieobecnością został pokonany. A ja wysyłałam CV w ilościach sporych.

Jak to już luty?!

Tak mniej więcej wyglądało moje zdziwienie, kiedy okazało się, że styczeń się skończył. Nie wiem kiedy, nie wiem jak. Po prostu mrugnęłam dwa razy i BUM! Mamy luty. Tu jest niemniej zabawnie. Riko, jak na dziecko przystało, zalicza przedszkole. Psie przedszkole. Dzięki temu i my uczymy się czegoś nowego i wiemy jak postępować z takim dużym maluchem. To świetna sprawa, kiedy w domu pojawia się pierwszy w życiu szczeniak. Luty to również walentynki, bal karnawałowy w przedszkolu Rozalki, wyjazdy do dziadków, pierwsze zajęcia dodatkowe i rozmowa kwalifikacyjna zakończona sukcesem. Mało? Nie mało.

Spoczęłam na laurach?

Wcale nie, szykuję dla was wpis recenzujący fotelik Axkid Wolmax, tylko ciągle czekam na pogodę odpowiednią do krókiego filmu na jego temat i kilku zdjęć. Przedstawię też bliżej Riko i opowiem z czym się wiąże posiadanie szczeniaka przy dziecku. Zdradzę wam również, czy po zeszłorocznym złamaniu nogi mój Małżon nadal jak szalony gra w paintballa.

Bądźcie tu!

.

.

.

************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad
i udostępnisz go dalej.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

  • http://www.mylifestyle.com.pl/ Aga Mylifestyle

    Pies jest cudny!!!

    • http://dzieciorka.com.pl/ Marta Sobczyk-Ziębińska

      Oj jest :)

  • http://polishgirlolga.pl/ Olga – polishgirlolga.pl

    Dobrze, że już wracasz do żywych. Jeszcze raz gratuluję nowej pracy! „Synek” boski!

    • http://dzieciorka.com.pl/ Marta Sobczyk-Ziębińska

      Dziękuję :)

  • http://www.naszadrogado.pl Aneta Jokisz

    Wracaj, wracaj!

    • http://dzieciorka.com.pl/ Marta Sobczyk-Ziębińska

      :)

  • Kornelia Sierotowicz Wójcik

    mój styczeń też za szybko zleciał, podobnie zresztą połowa lutego … czas ucieka mi przez palce. życie obraca się głównie wokół pracy i dziecka. Najgorsze jest to, że po pracy jestem tak zmeczona, że nie mam ochoty ani siły na żadne domowe obowiązki. Aż wyrzuty sumienia mam…

    • http://dzieciorka.com.pl/ Marta Sobczyk-Ziębińska

      Kiedyś chyba żyło się wolniej..

  • Kinga

    :*

  • http://matkanaszczycie.pl Mom on top

    U nas też od początku roku mnóstwo zawirowań. A pies cudny!